P R O L O G
Wpis w pamiętniku Rose
DROGI PAMIĘTNIKU
Dziś tata oznajmił mi, że musimy się ZNOWU przeprowadzić. Mam tego serdecznie dosyć. Chciałabym w końcu przestać się przenosić. Muszę opuścić moich przyjaciół i... chłopaka. Tata mówi, że tak będzie lepiej, ponieważ ja tutaj w ogóle nie mogę się rozwijać i on z mamą też. Ja jednak sądzę, że to o co innego tutaj chodzi. Tylko nie wiem o co.
Muszę kończyć, bo muszę dokończyć pakowanie swoich walizek. Za dwie godziny mamy lot do Anglii, więc to moje ostatnie chwile we Francji - najpiękniejszym i najbardziej romantycznym państwie na świecie (przynajmniej ja tak uważam).
Wpis w notatniku Evil'a
Nareszcie dziś ją zdobędę... Jej ojczulek jest naprawdę naiwny, jeśli myśli, że stąd ucieknie. Moi ludzie mają na niego oko. Nie ucieknie nigdzie. Nie musiałby tego robić, dopóki pod wpływem alkoholu i różnych wynalazków, które przywiózł Josh* nie sprzedał mi swojej córeczki.
Dorwę ich w Anglii. Nie zabiję, tylko spowoduję wypadek. Oby tylko mój plan wypalił i żebym przez przypadek nie zabił Roselinde.
Trzy lata później
Perspektywa Rose
Na spotkanie z nim szykowano mnie trzy lata. Dziś wychodzi z więzienia. Ciekawe za co siedział...
- Sophie, za co siedział Evil? - spytałam brunetki, która malowała moje paznokcie na turkusowo. Uważała bowiem, że muszę wyglądać idealnie na pierwszym spotkaniu z Evilem.
- Nie mogę ci tego powiedzieć... Nie teraz, dobrze? Głowę by mi urwał za to, że rozmawiałam o tym z tobą. Jeśli będzie chciał sam ci o tym powie. - rzekła wstając z łóżka i wyjmując z jasnobrązowej szafy krótką, jasnoróżową sukienkę. Wręczyła mi ją, a ja bez słowa się w nią ubrałam.
- Sophie, Rose pan Evil już przyjechał. Czeka w salonie. - rzekł Steve, nasz lokaj, którego naprawdę bardzo lubiłam. Wyszłam z mojego pokoju i skierowałam się do salonu.
Zobaczyłam jego, jak stał na środku pokoju. Miał tak na oko z dwadzieścia lat i był nieziemsko przystojny. Stałam w progu nie wiedząc czy do niego podejść, czy nie.
- Podejdź do mnie. - rzekł, a ja jak zahipnotyzowana zrobiłam to, co mi kazał. Gdy byłam koło niego spuściłam wzrok, ponieważ bardzo się go bałam i wstydziłam. Ujął moją twarz w swoje ręce i delikatnie ją podniósł, tak bym spojrzała w jego oczy.
- Jesteś piękna. - powiedział głaskając mnie swoim kciukiem po policzku, na co ja spłonęłam rumieńcem. Nie lubiłam kiedy ktoś do mnie tak mówi przy swojej rodzinie, bądź przy przyjaciołach. Po tym całym spotkaniu nie miałam na nic siły po prostu położyłam się spać mimo, że była dopiero piętnasta. Ciekawe ilu dziewczynom tak mówił, że są piękne... Pewnie potem je zabijał. Byłam tylko ciekawa jednego, czy ja też będę leżeć w jakimś lesie zakopana i przywalona jakimiś starymi rzeczami, by nie było widać, że ktokolwiek coś tam kopał. Bałam się go jak nie wiem co. Był przecież znany z tego, że zabijał wszystkich po kolei i nie miał litości dla nikogo.
Byłam ciekawa co przyniesie następny dzień i czy wydarzy się w nim coś ciekawego. Miałam tylko nadzieję, że go już więcej nie spotkam. Nigdy w życiu, lecz wiedziałam, że tak się nie stanie, ponieważ pewnie cały czas będzie w swoim domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz